Farvel.
w sensie, ze koniec
dr GV *wzrusza ramionami*
z frontu badawczego 2005-07-12 17:00:19
skomentuj (21)
this is just a tribute
tribute to:
seks w wielkim mieście
śledziu i
produkt
całość:
dr Himeko Ononono
z frontu badawczego 2005-06-04 23:18:04
skomentuj (31)
Byznessa.
Wraz z wkraczaniem do Polski kapitalizmu i feminizmu w telewizji publicznej zastanawiano się, jak po polsku nazwać kobietę zajmującą się biznesem. Angielskie businesswoman wydawało się dalece zbyt skomplikowane i, nie oszukujmy się, mało przaśne. Z wielu propozycji szczególnie utknęła mi w głowie jedna, którą pozwolę sobie przyswoić na rzecz naszych badań dla określenia szczególnego gatunku samic, które powinno się wybijać. Propozycja ta to, z warszawskim akcentem, byznessa.
Nazwa ta wpadła mi natychmiast do głowy jak usiłowałam stworzyć raport z ostatnich doświadczeń badawczych i brakowało mi słow innych niż stara sfrustrowana kurwa wpierdalająca się w nie swoje interesy. Coprawda to pierwsze określenie jest o wiele czytelniejsze, ale trochę przydługawe, a niektórych może mierzić z racji procentu słów niecenzuralnych. Tyle względem nazewnictwa. Przejdźmy do opisu.
Byznessa to jeden z nagorszych gatunków samic. Ma ona to do siebie, że nadmiernie interesuje się interesami swojego samca i nie jest w stanie rozdzielić swojego życia prywatnego od jego życia zawodowego. Cokolwiek więc nie będzie jej pasowało w przeprowadzanech przez niego transakcjach i pertraktacjach, zrobi wszystko, by je zniweczyć. Za wszelką cenę. Nigdy nie ujawni ona wprost kierujących nią pobudek.
Najpierw będzie starała się wyjaśnić samcowi, że to co robi, przyniesie mu tylko straty, niekorzyści, krzywdy i tym podobne. Może jednak zdarzyć się, że samiec pomyśli trochę na własną rękę, dojdzie do wniosku, że samica przesadza, i planów nie zarzuci.
Wtedy samica będzie ubolewać i dawać samcowi do zrozumienia, że rani ją nie wysłuchując jej rad, a także robiąc coś, co ona traktuje jako skierowane przeciw niej. Postara się uruchomić samcowi sumienie.
Po klęsce tej metody przechodzimy do dwóch (w porywach do trzech) metod ostatecznych, które w pełnej krasie ukazują nam klasę takich samic. Gdy samica orientuje się, że jej manipulacje są nic nie warte, popada w desperację i przechodzi do czynów bardziej bezpośrednich.
Po pierwsze: próbuje zabronić samcowi doprowadzenia jego planów zawodowych do końca. Po drugie: dociera do kontrahentów i współpracowników samca po czym grozi im. Najczęściej groźby są żałosne i śmieszne, jednak metoda ta jest najskuteczniejsza, ponieważ kontrahent rezygnuje ze współpracy z jej samcem, gdyż nie chce mieć absolutnie do czynienia z tym czymś, co ma on u swego boku. Gdy jednak, co mało prawdopodobne, i ta metoda nie wypali, byznessa po prostu wedle możliwości dywersyfikuje projekt.
Drodzy czytelnicy. Tym razem raport ma charakter ostrzeżenia. Gdy tylko usłyszycie od samca, że jego samica ma jakieś zdanie co do interesu, który przeprowadzacie, wycofajcie się z niego jak najszybciej. Poza czasem i pieniędzmi możecie stracić też zdrowie, urodę i dobre imię.
dr Gudrun Vinquist (która już nigdy w życiu nie wyściubi nosa z korporacji)
z frontu badawczego 2005-05-26 15:41:15
skomentuj (14)
Flehmen. Wiosna w zakładzie pracy.
Flehmen - odruch odwijania warg i odsłaniania dziąseł. Ten odruch jest charakterystyczny dla ogiera przy obwąchiwaniu klaczy.
Pierwsze wiosenne powiewy swieżego powietrza kiedyś trafić muszą wszędzie. Nawet do zakładów pracy, w których powietrze przepełnione jest zapachem wysilającego się krzemu, krążącego wszędzie papieru i przelewających się w tle hektolitrów kawy. Wraz z tymi pierwszymi smugami wiosennego powietrze pojawia się nagle niezwykłe ożywienie.
Na pustym z reguły piętrze ni stąd ni z owąd pojawiają się tłumy samców, energiczniejszych niż kiedykolwiek, a równocześnie specyficznie spiętych. To jest ten moment. Na piętrze pojawiła się młoda samica. Dziwnym trafem wszyscy muszą przejść właśnie obok niej i właśnie obok niej zwolnić na sekundę.
Samiec Alfa co chwilę drżącymi dłońmi sięga po coś na jej biurku tylko po to, by tego wcale nie wziąć. Zupełnie obcy samiec tuż przed opuszczeniem terenu uznaje za stosowne wyszeptać samicy prosto do ucha "do widzenia", jeszcze inny wielokrotnie pożycza od niej po czym jej oddaje zupełnie nie do niej należący długopis. Mniej śmiała reszta kłębi się. Niektórzy starają się zaznaczyć swoją obecność głośnym żartem.
Z czego to tak naprawdę wynika? Mamy tu niewątpliwie do czynienia ze zbiegiem wielu czynników. Niektóre to tylko moje hipotezy (te zaznaczam pełniącymi równocześnie funkcję odnośników gwiazdkami).
-niewątplwie ożywienie wiąże się z tzw. "porą roku"*
-*w wiosennym powietrzu lepiej czuć feromony**
-umieszczenie jednej młodej samicy wśród grupy samców na ogół po jakimś czasie powoduje rozrośnięcie się tej grupy
-samce są stymulowane do działania przez konkurencję
-**samica po doznanym z rana wielokrotnym orgaźmie wydziela silniejsze feromony
Jak zawsze zachęcam drogich współbadaczy do dodania do tej skromnej listy swoich hipotez i podzielenia się obserwacjami dotyczącymi sytuacji o podobnym schemacie.
z terenu fabryki - dr Gudrun Vinquist
z frontu badawczego 2005-05-11 15:51:47
skomentuj (17)
Jest lipiec ja znowu się puszczam
dr Vinquist (0:33)
co tak wszyscy sobie przypomnieli o mnie?
dr Vinquist (0:33)
A dzwonil
dr Vinquist (0:33)
teraz B smsa przyslal
dr Ononono (0:33)
wiesz to ta pora roku
dr Vinquist (0:34)
hyy
dr Ononono (0:34)
w lutym się macają a w kwietniu sobie przypominają
dr Vinquist (0:34)
:D
dr Ononono (0:35)
właściwie
dr Ononono (0:35)
*uczony ton*
dr Vinquist (0:35)
tak
dr Ononono (0:35)
to życie składa się z następujących po sobie cykli macania, zapominania o macaniu, a potem o macaniu sobie przypominania
dr Vinquist (0:35)
hyhyhy
dr Ononono (0:36)
przypominanie sobie o macaniu owocuje nowym macaniem, do tego pojawia się macanie absolutnie nowe
dr Ononono (0:36)
co owocuje zapominaniem
dr Ononono (0:36)
i tak koło się zamyka
dr Vinquist (0:36)
:D
dr Vinquist (0:36)
no i mas notke :P
"Macanie i przypominanie sobie a odwieczny porządek wszechświata" to niewątpliwie temat na pracę nawet i habilitacyjną, ale ze względu na ostateczne zrezygnowanie z oferowanych mi usług leśnego alter ego jednego z czytelników w zakresie pisania licencjatu jestem zmuszona przełożyć wgłębianie się w tę tematykę na przyjaźniejszy dla badaczy okres. Zbieżność wymienionych na początku rozmowy osobników A i B z opisywanymi wielokrotnie osobnikami określanymi jako 'okaz a' i 'okaz b' całkowicie przypadkowa.
z głębi średniowiecza, dr Himeko Ononono
z frontu badawczego 2005-05-01 00:56:55
skomentuj (15)